Street art w Santiago

Listopad 12, 2015

Fani sztuki ulicznej muszą odwiedzić Chile obowiązkowo. A szczególnie dwa miasta. Zanim dotrze się do muralowej mekki, Valparaiso, można, a nawet trzeba rozgrzać się w Santiago. Bo tu też malują na potęgę. Ja zakochałam się w trzech miejscach i kto śledził chwilewchile.pl już je na pewno widział. 

Pierwsze takie miejsce to Bellavista. Taka turystyczna dzielnica gdzie pije się alkohol i kradną torebki. Albo mija się ją w drodze na San Cristobal. Ale zamiast dać się okraść lub tracić cenne peso na pisco, lepiej upić się kolorami bijącymi z murów na każdym kroku.

DSCN9188

collage

IMG_20150324_191337

DSCN9191

DSCN9074

DSCN9082

DSCN9058

DSCN9061

Drugie miejsce to muzeum pod gołym niebem w dzielnicy San Miguel, co po hiszpańsku brzmi Museo a Cielo Abierto en San Miguel. I jest to najfantastyczniejsze miejsce z muralami jakie w życiu widziałam (sorry Valpo). Jest ich czterdzieści i są tak duże, że trzeba zadzierać głowę. Czasami akompaniują im warzywa, majtki i elektronika z lokalnego targu. Na stronie muzeum możecie zobaczyć wszystkie. Do tego po całej okolicy porozrzucane są mniejsze, a wszystko w scenerii starych podwórek i niszczejących bloków.

DSCN9929

DSCN9912

collage2

DSCN9986

DSCN9966

DSCN9641

DSCN9723

DSCN9779

DSCN9997

Trzecie miejsce i jak dla mnie wisienka na muralowym torcie to stacja metra Bellas Artes i dwa wielkie murale autorstwa Inti Castro. Andy na horyzoncie i te dwa murale to coś, co widziałam prawie codziennie przez osiem miesięcy i nie znudziło mi się wcale. O Intim jeszcze będzie przy okazji Valparaiso, skąd pochodzi i gdzie namalował kolejne takie cudo, że szczęka opada.

DSCN9339

DSCN9337

Poczytaj też inne wpisy

  • Ale mnie zaskoczyłaś tymi obrazkami. Wyglądają jakby ktoś projektował całą przestrzeń miejską, prawdziwa szuka, cudo!

    • Ania

      nie wiem jakim cudem umknął mi Twój komentarz! cieszę się, że złapało Cię tu zdziwko ;) mnie sztuka uliczna w ogromnych ilościach dopadła właśnie w Chile i nie mogę się otrząsnąć do tej pory. śledzę Twój album z Dublina i tam też jest nieźle :)