Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /notravelnofun/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /notravelnofun/wp-includes/plugin.php on line 601
Cyfrowy nomada. Kim jest i dlaczego chcę nim zostać jak dorosnę. | No travel no fun

Cyfrowy nomada. Kim jest i dlaczego chcę nim zostać jak dorosnę.

Sierpień 25, 2016

To już półtora roku, odkąd poczułam na własnej skórze, że można pracować inaczej. Zamiast jednego tego samego budynku, błądzisz między domem, kawiarnią, a coworkingiem. Zamiast zasiadać codziennie do tego samego biurka, możesz zostać w łóżku z laptopem na kolanach i to on właśnie jest jedynym narzędziem twojej pracy. Zamiast trybu od 9 do 18 z godzinną przerwą na lunch, pracujesz często od 8 do 22, a jeśli nie gonią cię akurat żadne terminy, możesz w trakcie przez trzy godziny pojeździć rowerem po okolicy.

Na wstępie spróbuję wyjaśnić kto to taki ten cyfrowy nomada, na wypadek gdyby ktoś jeszcze nie zetknął się z tym pojęciem. Kim jest nomada pewnie wiecie. “Koczownik, wędrowiec, członek grupy ludzi nieposiadającej stałego miejsca zamieszkania, przemieszczającej się z miejsca na miejsce, np. w związku ze zmianami pogody lub w poszukiwaniu żywności, wody, opału albo pastwisk dla zwierząt hodowlanych.” Cyfrowy nomada różni się tym co jest po “na przykład”, choć przed złą pogodą pewnie też zdarza się mu uciekać. Ten współczesny, cyfrowy nie przemieszcza się ze swoimi zwierzętami hodowlanymi, ale z walizką/plecakiem i komputerem, który jest jego głównym narzędziem pracy. To osoba, która może pracować wszędzie i z każdego miejsca na świecie, bo jedyne czego potrzebuje to możliwość podłączenia do Internetu. Słowo klucz: praca zdalna.

Możesz zatem nazwać się cyfrowym nomadą jeśli przemieszczasz się z miejsca na miejsce, a do pracy i komunikowania się służy ci laptop z internetem.

Kto może nim zostać? Jak łatwo się domyślić, każdy kto może wykonywać swoją pracę zdalnie, to znaczy nie musi być w określonym miejscu, może to robić z pomocą komputera, internetu i narzędzi do komunikowania się typu Skype czy Slack. To też osoba, która łatwo łapie kontakt z ludźmi w obcym języku, a przede wszystkim potrafi sprzedawać swoje usługi. Najczęściej cyfrowymi nomadami zostają: twórcy stron i aplikacji internetowych (programiści), graficy, copywriterzy, fotografowie, twórcy wideo, konsultanci biznesowi, osoby zajmujące się marketingiem online, w tym mediami społecznościowymi, czy zarządzaniem projektami. To co ich łączy to to, że najczęściej są tzw. freelancerami, nie pracują dla jednej określonej firmy, ale mają własną działalność i wykonują zlecenia dla wielu firm. Ale przecież nauczyciel też może uczyć przez internet, a właściciel sklepu internetowego może się obejść bez fizycznego magazynu. I startupy oczywiście. Każdy z zespołu może pracować z innego miejsca na świecie, bo to co ich łączy to internet. Wiele jest zajęć, które można obecnie wykonywać siedząc na ławce na brzegu jeziora (pod warunkiem, że jest tam internet).

cyfrowy nomada

To wyjaśniłam. Teraz czas na część drugą. Dlaczego ja.

Czy mam się za cyfrowego nomadę? Nie. Jakby się uprzeć i spojrzeć na definicję, mogłabym powiedzieć tak. Przecież przez ostatni czas moim narzędziem pracy był laptop z internetem i pracowałam na trzech kontynentach. Jednak, aby się za takiego uważać, brakuje mi jednej istotnej części: uniezależnienie od miejsca. Tego, że gdy wpadnę na pomysł aby przez dwa miesiące popracować z Australii, to organizuję się i robię to. Bo mogę. Zarówno w Chile jak i w USA łączyliśmy pracę z podróżowaniem, jednak przez zdecydowaną większość czasu musieliśmy być w jednym określonym miejscu, gdzie odbywał się nasz startupowy program. Mieliśmy obowiązek pokazywać się w coworkingu, uczestniczyć w wydarzeniach i szkoleniach. Mieliśmy więc namiastkę życia cyfrowego nomady i to była świetna namiastka. Zabrakło jednak tej wolności w postaci “mogę jechać gdzie chcę i kiedy chcę”.   

Nie mogę więc nazwać siebie cyfrowym nomadą. Jeszcze nie. Ale tak jak w tytule, chciałabym nim zostać gdy dorosnę. Ostatnich dwóch słów użyłam nie tylko dlatego, że śmiesznie brzmią, ale dlatego, że uważam, że do zmiany stylu życia trzeba dorosnąć, a na pewno się do tego przygotować, technicznie i mentalnie. Mentalnie jestem blisko. Chile i USA rozbudziło we mnie maksymalnie chęć łączenia pracy z poznawaniem świata. Pokazało, że tak właśnie mogłabym żyć. Na walizkach. Chyba jedyne co mnie jeszcze powstrzymuje to ta niepewność czy będę miała za co ten styl życia prowadzić i tu właśnie zaczyna się ta część techniczna. Nie jestem typem, który rzuci się na głęboką wodę, dlatego, moim planem na najbliższe miesiące, a może lata (naprawdę nie umiem jeszcze ocenić ile mi te przygotowania zajmą) jest to, aby odłożyć określoną kwotę “na start” i przenieść wszystkie moje zawodowe działania do internetu. Tak, aby rzeczywiście tylko laptop podłączony do sieci był jedynym czego potrzebuję do tego, aby się utrzymać. Od pewnego czasu wiem, że powinnam jak najszybciej nauczyć się programować i dowiedzieć się więcej o projektowaniu graficznym. O ile łatwiej byłoby realizować ten plan mając te umiejętności i je sprzedawać. Ostatnio gdy ktoś pyta mnie co zrobiłabym z wygraną w totka, odpowiadam bez zastanowienia, że wyjechałabym na rok do Indii, do miejsca gdzie zamienią marketingowca w programistę. Potem stworzyłabym kilka stron i aplikacji i zarobiłabym tyle, że na pół roku mogłabym się zamknąć w takim domku i napisać książkę. (popłynęłam)

rustic-945421_1920

Szkoda, że nie gram w totka.

Ale po co, moglibyście zapytać. Nie możesz osiąść, znaleźć “normalnej” pracy i wyjeżdżać raz w roku na wakacje? Mogę, właśnie to jakby robię. Ale nie jest to stan, w którym chciałabym trwać zbyt długo. Życie nie po to jest, by siedzieć w jednym miejscu. Jeżdżąc tylko na wakacje nie zobaczę tego wszystkiego co chcę. Nie starczy mi czasu. A cyfrowy nomadyzm daje też tą możliwość, że jak jest w Polsce komunia bratanicy czy ślub przyjaciół to tak się zorganizuję, żeby wsiąść w samolot i być. Podoba mi się też minimalizm jaki temu towarzyszy. Nie otaczamy się zbędnymi rzeczami, bo myślimy o tym czy zmieszczą się do walizki. Najczęściej się nie mieszczą, więc nie kupujemy. Piękne.

Czy nie jest za późno na snucie takich planów? Zastanawiam się czasem. Ale stwierdzam, że nigdy nie jest za późno. Wystarczy chcieć i działać. Jasne, że byłoby wspaniale wpaść na to dziesięć lat temu i tak pokierować swoim życiem, żeby już teraz pisać z tarasu hostelu w Malezji (na przykład). Jest 10 lat później, ale jeszcze nic straconego. Za kolejne 10 lat też nie będzie. Choć oczywiście nie ma co zwlekać za długo. Loesje mądrze mówią, że im dłużej czekasz na przyszłość tym krótsza będzie. 

(starałam się bardzo nie pisać tekstów motywacyjnych, w tym jednym akapicie mi nie wyszło).

Jest w sieci mnóstwo stron motywacyjnych typu “rzuć swoje dotychczasowe życie i zostań cyfrowym nomadą”. Podchodzę do nich sceptycznie. Nie każdy przecież może nim zostać, nie każdy ma odpowiednie cechy, nie każdy chce. Nie chcę z tego też robić jakiegoś kultu, czegoś czemu teraz podporządkuje całe swoje życie. Wszystko w granicach rozsądku.

Czy ja właśnie posłuchałam Laski z Polski i odpowiedziałam sobie na bardzo ważne pytanie co lubię w życiu robić? Nie pozostało teraz nic innego jak zacząć to robić.


Temat cyfrowego nomadyzmu stał się mi bliski i bardzo chciałabym pogadać o życiu z kimś kto już to robi. Jeśli znacie takie osoby, skontaktujcie mnie proszę :)

Poczytaj też inne wpisy

  • Hej, spoko tekst – cyfrowy nomadyzm jest ostatnio całkiem popularnym hasłem.. Ale mnie też to pociąga i faktycznie – bycie programistą sporo w tym ułatwia ;)
    Ale (tak z doświadczenia w polskim internecie) na stronach www to na taki domek raczej nie zrobisz tak szybko :p

    • Ania

      w tym mi pomoże wygrana w totka :D
      a masz już jakieś doświadczenia w tego typu pracy, przez internet i z dowolnego miejsca na świecie?

      • Hej, można powiedzieć, że mam i nie mam jednocześnie :P
        Mogę pracować zdalnie i często to robię (jak np. Jestem chora lub z jakiegoś powodu muszę zostać w domu). Preferuję jednak pracę w biurze, bo tylko wtedy potrafię sensownie rozgraniczyc życie prywatne i zawodowe.
        Pracowałam też z teamami w USA czy Paryżu i muszę przyznać, że różnica czasu była problemem, bo trzeba było się nagimnastykować,żeby zaplanować spotkanie.

        Praca programisty w moim odczuciu daje zupełnie inne korzyści: otwiera rynek pracy na całym świecie, firmy takie jak Google czy fb szukają pracowników i oferują pracę w wielu miejscach na świecie, do tego całkiem dobre zarobki i niekiedy też więcej dni wolnych niż standardowo. Dzięki temu nie trzeba być tym popularnym dzisiaj „cyfrowym nomadą”, można pracować w dowolnym miejscu na świecie, ale w biurze ;)

  • Służymy pomocą :D chociaż na blogu wpisy pojawiają się póki co bardzo wolno, bo zawsze wybieramy plażę niż pisanie postów ;) w każdym razie zapraszam na bloga, fb, instagram, yt czy snapchat :) lub z konkretnymi pytaniami mailowo :)

    pozdrawiamy z Izraela :)

    • Ania

      dzięki :) obsypię Was pytaniami na pewno :)

  • Mi też te Indie chodzą po głowie:)